Wędkowanie Pawła

czyli co lubimy - spining, grunt, muchy, spławik itp.

Moderator: Coari

Awatar użytkownika
gienierator
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 6851
Rejestracja: 2007-05-06, 10:21
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: gienierator » 2011-08-22, 14:20

Paweł ,przyhamuj z tymi odważnymi odpowiedziami bo się źle skończy.
pozdro.....
450l
160l
25l.
10l.


Awatar użytkownika
sunflower
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 4056
Rejestracja: 2009-09-17, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Postautor: sunflower » 2011-08-24, 10:18

matko i znów się zaczyna - jeść czy nie jeść, 'wędkarz' czy 'wędkarz' lepsi gorsi - a wystarczyło napisać - gratulacje Paweł bo takie leszcze to coś pięknego.
Chcecie wypuszczać - wypuszczajcie, chcecie jeść - jedzcie. Nie dorabiajmy ideologii do tego, bo jak kurna zarabiasz 1600 i masz trójkę dzieci to sorry ale no kill to żenada i pouczanie innych jakie to obrzydliwe i że przez takich nie ma ryb w Polsce to dopiero żenada i totalny brak taktu i zrozumienia.
p.s. Paweł nie mówię o Twojej rodzinie tylko ogólnie - także nie bierz tego do siebie.
<center><object type="application/x-shockwave-flash" data="skorpionx.swf" width="468" height="60">
<param name="movie" value="skorpionx.swf"></object>
</center>

Awatar użytkownika
gienierator
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 6851
Rejestracja: 2007-05-06, 10:21
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: gienierator » 2011-08-24, 10:31

sunflower pisze:matko i znów się zaczyna

Aniu tu chodzi tylko (przynajmniej mi) o to ze Paweł ewidentnie
jest młodocianym kłusolem.
Tyle
Mój pogląd na meandry idei no kill znasz.
pozdro.....
450l

160l

25l.

10l.

Awatar użytkownika
sunflower
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 4056
Rejestracja: 2009-09-17, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Postautor: sunflower » 2011-08-24, 11:04

gienierator pisze:Aniu tu chodzi tylko (przynajmniej mi) o to ze Paweł ewidentnie
jest młodocianym kłusolem.

ja też nie o tym tylko ok wypowiedziach na temat no kill
<center><object type="application/x-shockwave-flash" data="skorpionx.swf" width="468" height="60">

<param name="movie" value="skorpionx.swf"></object>

</center>

Awatar użytkownika
gienierator
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 6851
Rejestracja: 2007-05-06, 10:21
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: gienierator » 2011-08-24, 11:10

Problem z tym jest taki że raczej ryby wtedy nie da się zjeść. ;)
450l

160l

25l.

10l.

dyzio44
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 1450
Rejestracja: 2010-04-29, 18:33
Lokalizacja: Głogów

Postautor: dyzio44 » 2011-08-24, 11:21

sunflower pisze:1600 i masz trójkę dzieci to sorry ale no kill to żenada

Oj jak mnie kręci :evil: ,ale z racji że jestem człowiekiem z natury spokojnym i ugodowym odpuszczam,
pozdrowienia dla wszystkich wędkarzy

Awatar użytkownika
sunflower
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 4056
Rejestracja: 2009-09-17, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Postautor: sunflower » 2011-08-24, 11:48

dyzio44 pisze:Oj jak mnie kręci :evil: ,ale z racji że jestem człowiekiem z natury spokojnym i ugodowym odpuszczam,

wal - przyjmuję wszystko na klatę ;)
<center><object type="application/x-shockwave-flash" data="skorpionx.swf" width="468" height="60">

<param name="movie" value="skorpionx.swf"></object>

</center>

dyzio44
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 1450
Rejestracja: 2010-04-29, 18:33
Lokalizacja: Głogów

Postautor: dyzio44 » 2011-08-24, 12:16

Aniu ja szanuje zdanie innych, twoje jest takie ,a moje takie i nie widze dalszego sensu tego ciągnąć ;) :lol: pozdrawiam

Awatar użytkownika
apon95
niebezpiecznie zakręcony
niebezpiecznie zakręcony
Posty: 199
Rejestracja: 2011-02-15, 16:01
Lokalizacja: Białystok

Postautor: apon95 » 2011-08-24, 13:43

sunflower pisze: że przez takich nie ma ryb w Polsce to dopiero żenada i totalny brak taktu i zrozumienia.

Aniu jakbyś oglądała obraz kiedy wyciągają całe siatki leszczy nad Narwią to odrazu byś zmieniła zdanie. Weś jednego leszcza czy dwa i zjedz sobie na obiad świeżą rybkę, zamiast naciągnąć 20 kg mięsa do domu i zapchać zamrażarki i mieć zarcia na cały rok. Jeżeli ja mam ochotę na rybkę ( a jadam ją co piątek) to wsiadam na rower, jade na ryneczek do sklepu rybnego i kupuje 1 kg mintaja. W tym roku na wakacjach na rybach byłem prawie codziennie , nieraz po 2 razy dziennie, i wziąłem tylko 1,5 kg szczupaka i leszcza kilogramowego. Ostatnio znajomy taty chwalił się jak to on złapał 11 szczupaków, największy ponad 3 kg i wziął je wszystkie do domu, i mówi, ze nie zmieściło sie mięsa do zamrażarki więc musiał poodawać dla rodziny. Takie zachowanie przyprawia mnie o ból głowy.

Awatar użytkownika
sunflower
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 4056
Rejestracja: 2009-09-17, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Postautor: sunflower » 2011-08-24, 14:09

No dobra to może ja czegoś po prostu nie rozumiem - może ktoś mógłby mi wyjaśnić
Czy zwolennicy No Kill w ogóle nie jedzą ryb 'dzikich'? - czyli około 90% ryb pojawiających się w sprzedaży? A jeżeli jedzą to czym się różni zjedzenie dorsza ciągniętego sieciami ale kupionego w Tesco albo tuńczyka w puszce którego się łowi na potęgę trzebiąc populację od zjedzonego leszcza złowionego w jeziorze?
A nawiązując do posta mojego przedmówcy- czym różni się że co tydzień pojedziesz na bazarek po 1 kg mintaja od załadowania 8 kg płoci zamrażarki i jedzenia 1 kg tygodniowo w piątek na obiad przez 2 miesiące?
<center><object type="application/x-shockwave-flash" data="skorpionx.swf" width="468" height="60">

<param name="movie" value="skorpionx.swf"></object>

</center>

Awatar użytkownika
apon95
niebezpiecznie zakręcony
niebezpiecznie zakręcony
Posty: 199
Rejestracja: 2011-02-15, 16:01
Lokalizacja: Białystok

Postautor: apon95 » 2011-08-24, 14:43

To tak. Ryby sprzedawane w sklepach (nie wszystkie) są ze specjalnei do tego przystosowanych stawach hodowlanych, bądz innych akwenów do tego przeznaczonych. oglądałem program jak hodowano właśnie specjalnie dorsza czy jakaś rybę morską w morzu, tylko, że był to teren ogrodzony siatkami i stamtąd pozyskiwano rybki na patelnie. W takich akwenach zazwyczaj jest zakaz wędkowania, tak jak przypuśćmy w gospodarce wodnej w Topilcu nieopodal Białegostoku. Hodują tam karpie i inne rybki na sprzedaż i wydzielone mają tam stawy, na których jest zakaz wędkowania, a są też takie stawy, przeznaczone dla wędkarzy. A apropo płotek to raz, że są niesmaczne, tzn płotki to mówimy chyba o rybach 20 cm +, mają w sobie mnóstwo ości, ale to nie oto chodzi. Ja idąc na ryneczek i kupując kilo mintaja, nie wyrybiam rzek ani jezior, a jeżeli nawet rybacy tego mintaja złowią w sieci to płacą za to kaskę. Ja jestem po częsci zwolennikiem, złap i wypuść, gdyż jeżeli ludzie chcą to niech biorą rybkę, ale z głową, tyle ile zjedzą. No ale mamy też gorszych pasożytów. Kormorany i kłusole. Dorosły kormoran potrzebuje zjeść 0.5kg narybku dziennie, a jeżeli na zbiornik przylatuje ich 1000 sztuk to, zjadają 0.5 tony narybku w ciągu dnia. A takiej ilości związek PZW nie zarybi przez rok. Taka jest smutna prawda.

Awatar użytkownika
jdarecki
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 2198
Rejestracja: 2007-06-04, 14:35
Lokalizacja: Łódź

Postautor: jdarecki » 2011-08-24, 14:45

Aniu- różnica to jest taka że jakby co to nie ja wytachałem te 8 kilo ryby z wody. :mrgreen: Chodzi o sumienie
A czy te ryby w sprzedaży nie pochodzą ze sztucznych hodowli i żyją po to aby skończyć w sklepie? Chodzi o gospodarstwa rybackie.
The problem with the world is that the intelligent people are full of doubts, while the stupid ones are full of confidence

Awatar użytkownika
Więcek
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 4014
Rejestracja: 2009-09-22, 20:40
Lokalizacja: Głogów / DE 49434
Podziękował: 3 razy
Podziękowania otrzymane: 3 razy
Kontaktowanie:

Postautor: Więcek » 2011-08-24, 14:50

sunflower pisze:Czy zwolennicy No Kill w ogóle nie jedzą ryb 'dzikich'? - czyli około 90% ryb pojawiających się w sprzedaży?

Ja napiszę w swoim imieniu.
Jadę na rybki. Polowie, foto, buzi i do wody. A po rybkę to tylko do sklepu. Nie mam ochoty dłubać za ośćmi w ustach. Poza tym rybka smażona dla mnie to mintaj a wędzona to makrela. Innych nie jadam.
A jeśli złapię coś większego to mamie zawiozę 1-2 szt a reszta do wody.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

Awatar użytkownika
mariuszzawadzki
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 6883
Rejestracja: 2007-12-14, 13:15
Lokalizacja: Ciechanów
Kontaktowanie:

Postautor: mariuszzawadzki » 2011-08-24, 14:51

A takiej ilości związek PZW nie zarybi przez rok. Taka jest smutna prawda.


Smutna prawda, to jest taka, że panowie ze związku zamiast dbać o własne potrzeby z kasy składkowej, to niech zaczną dbać o łowiska i ich zarybianie. Wtedy tacy ludzie jak ja nie będą odstępować od PZW i przerzucać się na komercyjne łowiska. Do PZW należałem pewnie ok. 20 lat. Jednak teraz nie ma sensu. Nie wspominając o podziałach wód. Kiedyś zapłaciłem krajówkę i siadałem gdzie chciałem, teraz nawet jeziora są prywatne. Porażka, brawo nasze władze.....niedługo do lasu na grzyby będzie się wybiórczo chodzić, bo będą prywatne....

apon95 pisze:Dorosły kormoran potrzebuje zjeść 0.5kg narybku dziennie, a jeżeli na zbiornik przylatuje ich 1000 sztuk to, zjadają 0.5 tony narybku w ciągu dnia.


Kormorany były zawsze a mimo to nasze wody roiły się od ryb.
Mariusz
www.mariuszzawadzki.pl.tl po małej aktualizacji

Moje akwarium

Awatar użytkownika
kms
nieuleczalnie zakręcony
nieuleczalnie zakręcony
Posty: 2508
Rejestracja: 2010-05-04, 16:51
Lokalizacja: Nowa Wieś Ujska

Postautor: kms » 2011-08-24, 14:52

Pamiętam jak kilka lat temu w wakacje prawie codziennie z sąsiadem biegałem nad wiejski stawek (podobno należy do PZW ) i łowiliśmy karasie. Mieliśmy swój pomost i siedzieliśmy godzinami i wyciągaliśmy jedna za drugą. Bywały takie dni że w ciągu godziny wyciągaliśmy razem 60-80 sztuk! Większość szła na pulpety rybne, część dla kotów a te najmniejsze do stawku kolegi :) Jak się tak łapało to max karasie miały po 12-13 cm, większe zdarzały się bardzo rzadko. Nie czuję żebym był kłusownikiem :mrgreen: tej ryby tam jeszcze tony pływają...
A teraz śmigam na prywatne łowiska bo dla mnie to lepsza zabawa :)
Pozdrawiam:)
Kuba.

Obrazek


Wróć do „O wędkowaniu ogólnie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość